sobota, 9 grudnia 2017

Barcelona 2017



Hej! Może trochę późno ale chyba miło będzie cofnąć się do beztroskiego okresu wakacji a dokładniej do września, kiedy to z kuzynką i przyjaciółką pojechałyśmy na tydzień do Barcelony. Już od jakichś dwóch lat obiecywałam Celinie, że zabiorę ją tam i cieszę się, że w końcu mogłam spełnić tę obietnicę, z kolei Julka u naszej cioci w Hiszpanii jeszcze nie była, także również to była dobra okazja, żeby ją odwiedzić. Nie miałyśmy konkretnego planu, co chcemy robić, wymyślałyśmy na bieżąco. W większości miejsc już byłam rok i dwa lata temu i jeszcze jeśli nie widzieliście tych postów to zostawiam linki: Barcelona 2016, 1 day in Barcelona 2015, 2 day in Barcelona 2015, 3,4,5 day in Barcelona 2015. Mimo wszystko to było zupełnie inne doświadczenie, bo zwiedzanie z mamą i siostrą troszkę różni się od zwiedzania z przyjaciółkami haha. Wszystkie zakochałyśmy się w hiszpańskiej Sangrii, czyli tradycyjnemu napojowi alkoholowemu na bazie wina i owoców. Piłyśmy ją dosłownie każdego dnia w towarzystwie filmów i hiszpańskich przekąsek. Ciocia Kamila i jej rodzinka naprawdę super nas przyjęła i codziennie gotowali nam coś pysznego! To był super wyjazd, który bardzo miło zapamiętam i mam nadzieję, że dziewczyny również. Jednak teraz muszę trochę odpocząć od tego miejsca, ponieważ 3 lata z rzędu to trochę dużo, a ja lubię zmiany, dlatego dam sobie czas, żeby zatęsknić za tym miastem i skupię się na odkryciu nowych. Bilety na samolot kupione, kolejna podróż już w połowie stycznia także przygotujcie się na nowe posty i zdjęcia. Już nie mogę się doczekać!

























 Zapraszam serdecznie na moje social media: 
snap: lifehuntress

Do następnego! 
xoxo WW

piątek, 3 listopada 2017

Holland photodiary


Hej! To była chyba moja najdłuższa przerwa w blogowaniu ale nie będę się nad tym jakoś bardzo rozwodzić bo i nie ma nad czym. Trochę się u mnie przez ten czas działo, także po kolei. Pod koniec czerwca wyjechałam do pracy do Holandii. Praktycznie do ostatniej chwili nic nie było pewne ale bardzo cieszę się, że wszystko jednak się udało. Spędziłam tam równo 10 tygodni, praca była w porządku, weekendy wolne także mogliśmy połączyć pracę z wakacjami, co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Nie wyobrażałam sobie mieszkać 30 km od Amsterdamu i go nie odwiedzić. Do tej pory podziwiałam go na zdjęciach, aż w końcu sama miałam okazję przekonać się, jak piękne i klimatyczne jest to miejce. Oczywiście nie zobaczyłam wszystkiego co bym chciała ale jest to dobry powód, żeby tam jeszcze wrócić. :) Ze znajomymi byliśmy również w parku rozrywki Walibi, nad jeziorem, w holenderskim klubie, był wypad nocny do Amsterdamu, jak i w dzień na zakupy, do cudownego miasteczka obok ale i nasze weekendowe imprezki w domu również były super haha. Z mieszkaniem trafiliśmy naprawdę bardzo dobrze, bo w 9 osób byliśmy w typowo holenderskim domku, gdzie przez okno mogliśmy podziwiać pola, kwiaty, wodę i owce haha. Czas leciał bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy, trzeba było wracać. Szczerze mówiąc myślimy czy by nie wrócić tam za rok ale czas pokaże jak to będzie. Ten wyjazd dużo zmienił, pozwolił przemyśleć kilka spraw, odciąć się i dzięki niemu poznałam cudownych ludzi, co jest chyba najważniejsze. Cieszy mnie również fakt, że mogłam choć trochę podszkolić język angielski i sprawdzić się. Było trochę spraw do załatwienia w banku, na żywo czy to przez telefon ale też mogłam wykorzystać znajomość angielskiego do zadań specjalnych w pracy haha. :D Już niedługo post z Barcelony, gdzie wybrałam się we wrześniu z przyjaciółką i kuzynką. Do następnego! :*









































xoxo WW